technika HDR- zdjęcia jak z bajki

Dzień dobry wieczór fotoludzie!

Był opis technik przyciemniania nieba, był rozjaśniania dołu. Był film instruktażowy. Obiecana jednak była też wersja pisana tak więc i jest! Bo niektórzy nadal wolą wytężyć oczy i ja to baaaardzo szanuję. Jestem jednym z was 😉 Więc bez zbędnego gadulstwa- zaczynajmy! Wersja video – https://www.youtube.com/watch?v=XpJxCzLQkNA&t=418s

A co to właściwie jest HDR i do czego to cacuszko służy? Otóż HDR (High Dynamic Range) to technika opierająca się na uzyskaniu pełnej rozpiętości tonalnej danego kadru. Tak samo jak fotografii makro zdarza się, że obiekt z którejś strony jest zbyt kiepsko doświetlony aby wszystko dobrze wyglądało, w fotografii portretowej twarz z jednej strony może wydawać się prawie czarna, a z drugiej już robi się przepalenie, a w fotografii krajobrazu nasza kochana, najwspanialsza i jedyna gwiazda dzienna. Słoneczko, szykujące dla nas wspaniałą białą plamę na całym niebie jeśli tylko przyjdzie nam do głowy zobaczyć kolor trawy na zdjęciu. Tutaj właśnie przychodzi nam z pomocą HDR. Cały myk polega na wykonaniu serii zdjęć tej samej sceny/kadru. Najlepiej w takim wypadku użyć statywu, ustawić aparat nieruchomo na czymś stabilnym czy w razie niemożności chociażby klękając oprzeć na kolanie i wstrzymać oddech na 3 minuty. Wszystko po to aby wykonać od 4 do ok 6 zdjęć poczynając od zdjęcia najciemniejszego z najlepiej wyglądającymi elementami najjaśniejszymi jak np chmury.

Przykład zdjęcia z niebem i chmurami przyciemnionymi do tego stopnia aby oddzielić od siebie wyraźnie wszystkie poszczególne części chmur.

Następnie wykonujemy każdą następną klatkę wydłużając czas ekspozycji o 2-3 skoki co zdjęcie. WAŻNE!!!- Wartość ISO oraz przesłona, balans bieli itp na wszystkich zdjęciach pozostają niezmienne! Chodzi o to aby na wszystkich wykonanych zdjęciach uzyskać tę samą głębie ostrości, a jedynie inną ekspozycję! 😉 Po tak wykonanych kilku pstrykach dochodzimy do momentu kiedy niebo wygląda jak biała plama, lub prawie jak biała plama, jednak dół jest ładnie doświetlony i wydobyliśmy z niego wszystkie potrzebne szczegóły oraz informacje.

Chmury zostały prawie całkowicie zatracone jednak na dole nie mamy żadnego niewidocznego, czarnego czy niedoświetlonego miejsca.

No dobrze. Mamy już kadr, zrobiliśmy zdjęcia… Co teraz? Teraz drogi miłośniku fotografii czas na poskładanie tego do kupy.

Z wielu dostępnych na rynku programów mi osobiście podpasował program Photomatix Pro. Nie, nie ze względów komercyjnych czy reklamowych 😉 Program pobieramy całkowicie za darmo i możemy się nim cieszyć przez 45 dni wersji trial. Skusiła mnie czytelność, intuicyjność, łatwość obsługi oraz szybkość działania. Złożenie zdjęcia do momentu wygenerowania pliku TIFF do dalszej zabawy w Lightroomie czy innym programie, lub gotowego już na przykład JPEG zajmuje może 2min i jest dziecinnie proste. Za pierwszym razem włączając program klikałem zwyczajnie po kolei największe wyświetlające się guziki, lub te z pogrubionym drukiem 😉 To dopiero intuicja!!!

Ale do rzeczy…

Otwierając program ukazuje nam się takie oto okno startowe. Aby dodać nasze zdjęcia, które chcemy użyć do stworzenia naszej pierwszej grafiki HDR klikamy „Load Bracketed Photos”

Zdjęcia wybieramy klikając przycisk „Browse” i odnajdując katalog w którym się znajdują.

Po załadowaniu zdjęć wyświetla nam się pierwsze okno opcji. To tutaj wybieramy jak wykonywaliśmy zdjęcie, a mianowicie czy ze statywu czy trzymając aparat w ręku (1), Decydujemy czy chcemy zniwelować efekt ducha(2) czyli pozbyć się poruszonych chmur, rozmytych obiektów itp. Dodatkowo możemy automatycznie zredukować szum(3) jednak tutaj zabawę wolę akurat pozostawić do Lightroom’a, bo on czy np. darmowy RAW Therapy poradzi sobie z tym lepiej niż automat. Ostatnia opcja to redukcja aberracji chromatycznej(4). Aberracja chromatyczna to wada soczewki obiektywu, która w określonych warunkach świetlnych tworzy nam niezbyt estetyczne różowo-fioletowe oraz zielonkawe obwódki wokół obiektów. Jeśli zaznaczyliśmy opcje niwelacji efektu ducha, przechodzimy do następnego menu klikając „Show Deghosting Options”. Jeśli nie, przechodzimy od razu do wyboru wersji zdjęcia, które nas interesuje.

Na ekranie wyświetli nam się „uśrednione” zdjęcie z naszej listy. Wstępnie połączone, jednak nie jest to jeszcze efekt końcowy. Na typ etapie suwakiem regulujemy jak bardzo zniwelowany ma zostać efekt ducha, lub czy ma w ogóle zniknąć (wartość 100). Jeśli mimo pracy suwakiem efekt nie znika możemy wybrać opcję ręcznego zaznaczenia obszaru, który nas interesuje i poddaniu obróbce tylko jego. Zaznaczamy wtedy opcję „Selective Deghosting”, prawym klawiszem myszy zaznaczamy interesujący nas obszar i gotowe! Po skończeniu klikamy „Ok”

Następny krok to połączone już zdjęcie. Tutaj program podsuwa nam jego dostępne opcje i wersje kolorystyczne czy stylowe. Wybieramy tą, która najbardziej nam odpowiada, ma najmniej szumu, najlepszy kolor czy najlepszy dla nas klimat.

Po wybraniu zdjęcia przechodzimy dalej przyciskiem „Apply”.

Tutaj dostajemy swoje końcowe zdjęcie. W bocznych menu mamy szanse na ostatnie małe zmiany wyglądu fotki oraz zaakceptowanie wszystkiego ostatnim klawiszem „Done”.

Włala! Grafika gotowa. Teraz od nas zależy czy podoba nam się jej wygląd, jesteśmy zadowoleni z efektu i zapisujemy ją od razu w formacie JPEG czy może raczej chcemy poddać ją teraz dalszej obróbce w innym programie. Jeśli tak to zapisujemy grafikę w formacie TIFF.

I proszę, gotowe. Teraz możemy wreszcie cieszyć się naszą pierwszą grafiką HDR! Nigdy więcej niedoświetlonych czy przepalonych fotek! 😉

A jeśli podobał Ci się poradnik, chcesz zobaczyć następny na konkretny temat czy masz może parę konstruktywnych uwag, które też są mile widziane to zapraszam do komentowania, lub pisania przez formularz na stronie głównej 😉

-Wasz gaduła, Adam.

Zdjęcie po minimalnej obróbce w Lightroom’ie już nabiera bajkowego kontrastu!

Za ciemno na dole, za jasno na górze…

Cześć i czołem najulubieńsze foto ludki!

A więc mamy to. Po czasie, pewnie zbyt długim, ale jakże owocnym mamy poradnik na temat tego jak wykonać zdjęcie doświetlone odpowiednio w całym zakresie tonalnym. Co możemy ciekawego zmajstrować aby nasza fotografia uzyskała zupełnie nowe spojrzenie, inna jakość, głębie koloru i taaaaaaakie nasycenie? A więc oczy w dłoń (??!!) i do lektury!

Opcja nr 1- Pstryk pół na pół

Raczej nie inaczej. Pierwsza, najprostsza, ta którą pewnie najczęściej stosujemy, ale przy której możemy ( i w 99% przypadków mamy) nie lada zabawy w post produkcji to metoda robienia zdjęcia pół na pół. Inaczej i jaśniej mówiąc ustawienie parametrów w taki sposób aby niebo nie było całe białe i abyśmy już widzieli zarysy chmur, a dół nie wyglądał jeszcze jak jezioro smoły. O ile w formacie RAW takie zdjęcie daje nam jeszcze co nie co do odzyskania to w formacie JPEG np. z komórek nie liczyłbym raczej na efekty. A przecież w kieszeni też mamy (niejednokrotnie całkiem niezłe) aparaty! Używajmy ich 😉

Opcja nr 2- Filtry

Metoda druga mówi o zastosowaniu „mechanicznej” formy obróbki tj. użycia filtra przed obiektywem. Mianowicie filtra połówkowego mającego na celu przyciemnienie nam nieba przy jednoczesnym ustawieniu parametrów na dobrze doświetlony dół. Rozwiązanie dobre. Oczywiście. Wiele osób stosuje filtry najróżniejszego rodzaju do najróżniejszych rzeczy i efektów jak np. polaryzacyjny do wykonywania zdjęć wody i tego co pod powierzchnią, ale o tym kiedy indziej 😉 Filtr połówkowy to nic innego jak szkiełko z ciemnym gradientem rozjaśniającym się aż do zaniku w okolicach połowy. Wada takiego rozwiązania (chociaż nie jest to coś strasznego) polega na tym, że trzeba by dysponować różnymi filtrami w zależności od warunków, bo oczywiście jak wiemy raz słońce świeci nam delikatniej, bardziej miękko jak przy zachodzie, a raz jak w południe nasuwa ile fabryka dała! Także kolory, nasycenie i cała reszta zdjęcia pozostają standardowe i niezmienione. Nie mówię już o tym, że filtr takowy trzeba oczywiście i przede wszystkim mieć, a co za tym idzie w większości przypadku – zakupić.

Opcja nr 3- technika HDR

Podchodząc do tematu i szukając odpowiedzi na zadany temat ta opcja jednak najbardziej przypadła mi do gustu. Nie, nie dlatego, że jest za darmo. Mój wybór miał więcej uzasadnień jak np. to, że technika HDR nie nadaje się jedynie do stworzenia zdjęcia pejzażu z ładnym dołem i górą. Wykorzystujemy ją dokładnie w KAŻDEJ dziedzinie fotografii. Pejzażu, portrecie(kiedy mamy np. gorzej doświetloną część twarzy, robimy dokładnie to samo co z plenerem, tyle, że w pionie i na człowieku 😉), fotografii makro i innych… Dodatkowo to co urzekło mnie w tym rodzaju zdjęć to rozpiętość tonalna, którą uzyskujemy już na samym początku. Nasycenie zdjęcia barwami jest tak niesamowicie wspaniałe, że aż chciało mi się krzyczeć 😀 HDR bowiem wydobywa i łączy wszystkie tony, ze wszystkich łączonych zdjęć, a co za tym idzie informacje na zdjęciu nie ograniczają się do jednego pstryka, a skupiają w sobie np. 5-6 klatek. Nie musimy także posiadać do tego niesamowitego sprzętu, płatnych programów czy Bóg wie jakiego aparatu, ponieważ równie dobrze możemy wykorzystać zdjęcia robione telefonem.

Po krótce opisałem najważniejsze i najłatwiej dostępne moim zdaniem sposoby wykonywania lepszych zdjęć np. pod słońce. Jak zwykle aparaty naładowane, uzbrojone i w świat moi mili! Tyle jeszcze do odkrycia! Dla chętnych zamieszczam dodatkowo instrukcję wykonywania i obróbki zdjęć techniką HDR w wersji filmowej –  https://www.youtube.com/watch?v=XpJxCzLQkNA&t=417s No to pstryk! 😉

-Wasz jak zawsze wygadany, Adam!

Dzień piąty- z kamerą wśród zwierząt…

Hej, cześć i czołem!

Na wstępnie przepraszam najmocniej za spory przestój. Jeden tydzień praktycznie w ogóle został opuszczony, a obiecywałem systematyczność! Kłamca. Niestety jak dobrze wiecie w ostatnim okresie jesteśmy wszyscy troszkę bardziej „pod butem” wirusa i chociaż nie dotyczy mnie za bardzo ograniczenie wychodzenia z domu to jak najbardziej dotyczą sprawy malutkich przedsiębiorców 😉

Tym razem przygotowałem krótki filmik. Filmik, który może powinien pojawić się już na początku, w formie przywitania, jednak niestety o ile zdjęcia idą jako tako to z kamerą nie przyszło mi się nigdy zaprzyjaźnić 😉 W takim wypadku proszę o wyrozumiałość i zapraszam do oglądania!

Pamiętajcie, że najważniejsza jest nasza wspólna aktywność, tak więc aparaty oraz telefony w dłoń! Komentujcie, piszcie i zgłaszajcie wszystko na temat czego chcecie słyszeć i czytać. Oczywiście też lada chwila ukaże się obiecany poradnik o podstawowej obróbce zdjęć w progranie Lightroom! Zapraszam i pozdrawiam!

-Wasz zawsze wygadany, Adam

Lightroom- wprowadzenie!

Dzień dobry, cześć i czołem!

Tak więc stało się i czas zacząć część naukową bloga i podzielić się wiedzą, którą wykorzystacie zapewne chętniej niż myślenie o mnie z aparatem buszującym w krzakach i tarzającym się po polu…

Jak już to napisałem „na głos” to rzeczywiście brzmi to dziwnie i tak samo dziwnie musi wyglądać. No ale cóż, czego się nie robi dla lepszego kolejnego zdjęcia.

Słowem wstępu jak już obiecywałem w pierwszej kolejności zajmiemy się omówieniem podstawowych funkcji Lighroom’a, a na koniec podam kilka DARMOWYCH programów do przeglądu, bardzo podstawowej edycji oraz wywoływania plików RAW. I tu chciałbym przypomnieć- ZAWSZE, ALE TO ZAWSZE ZDJĘCIA WYKONUJEMY W FORMACIE RAW!!! Nie chcę słyszeć płakania, że duże, że nie umiej, bo nie wiem i ble ble ble…

Raw jest dla nas pierwowzorem surowej kliszy, magicznym puzderkiem w którym zawierają się dokładnie wszystkie informacje o zdjęciu. Czarne zdjęcie zrobione w RAW-ie po przesunięciu jednego suwaczka może zamienić się w całkiem normalny i w niektórych przypadkach użyteczny pstryk, ale to zademonstrujemy przy kolejnej okazji w temacie o podstawach obróbki. A czym różnie się ów RAW od pliku JPEG? Otóż tym, że JPEG to gotowe zdjęcie, klisza którą wywołaliśmy i wydrukowaliśmy na papierze, a co za tym idzie możliwości zrobienia z nią czegokolwiek w tym stanie mamy baaaardzo spłycone. Tyle ze wstępu, rozgadałem się.

Zarzucamy więc Lightroom’a!

Po otwarciu programu ukazuje nam się tajemniczy, mroczny, szary ekran startowy.

Po lewej i prawej stronie widnieją dwa menu. Menu po lewej stronie odpowiada za import folderów ze zdjęciami czy samych zdjęć. Menu po prawej stronie pokazuje nam EXIF(informacje o tym czym i przy użyciu jakich parametrów zostało zdjęcie wykonane) oraz kilka rozwijanych podmenu, każde z innym rodzajem narzędzi.

Po dodaniu jakiegokolwiek zdjęcia poprzez File(Plik)> Import Photos and Video(Zaimportuj zdjęcia i filmy) po prawej stronie menu rozbłyśnie nam wesoło mnogością kolorowych suwaków, filtrów czy dynksów… Omówimy oczywiście najbardziej przydatne oraz podstawowe narzędzia obróbki potrzebne przy prostej post produkcji zdjęć. Magię czas zacząć.

BASIC (funkcje podstawowe)

Treatment– opcja pozwalająca na szybkie przełączenia naszego zdjęcia z trybu kolowego(Color) do czarno-białego(Black & White).

Temp– temperatura barwowa. Jej wartość określa nam czy zdjęcie docelowo będzie w ciepłych czy zimnych odcieniach. Dla ułatwienia suwak podzielono na dwa kolory- żółty(ciepły) oraz niebieski(zimny)

Tint– drugi suwak do korekcji balansu bieli na zdjęciu. Czasem na zdjęciu zdarzy się, że obiekt nabierze kolorów z zakresu zieleni, lub różu. Tutaj na pomoc przychodzi nam właśnie tint. Zbyt różowe obiekty korygujemy zielenią, a zielone, różem.

Exposure(Ekspozycja)– służy do rozjaśniania oraz przyciemniania zdjęcia. W pewnym stopniu odpowiada wydłużeniu, lub skróceniu czasu naświetlania(w pewnym stopniu!)

Constrast(Kontrast)– opcja odpowiadająca za „oddzielanie” się od siebie kolorów, jak bardzo będą one wyraźne i wyraźna będzie różnica, lub w drugą stronę jak bardzo będą „zmiękczone”, rozmyte i zlane

Highlights(Światła)– koryguje zbyt bardzo naświetlone/prześwietlone miejsca jak np. słońce padające tak intensywnie na dany obiekt, że tworzy rażący w oczy odblask, lub odpowiednio uwydatnia go

Shadows(Cienie)– rozjaśnia, lub przyciemnia wszystkie miejsca zacienione

Whites(Biele)– uwydatnia, lub koryguje najjaśniejsze, przepalone do bieli miejsca jak np. niebo, chmura, odbicie słońca

Blacks(Czernie)– podobnie jak opcja cieni(shadows) rozjaśnia oraz przyciemnia czernie(smoliste czernie, nie miejsca ocienione)

Clarity(Przejrzystość)– Uwydatnia obiekty, podkręca kolory, wyostrza szczegóły. Zdjęcie jest bardziej wyraziste. Znacząco akcentuje detale, kontrastuje półcienie. Odpowiednia także rozmywa oraz zmiękcza zdjęcie

Dehaze(Odmglenie)– funkcja pozwalająca zlikwidować- lub w razie chęci oczywiście dodać- mgłę na zdjęciu. Przy odpowiednim użyciu nadaje zdjęciom np., leśnych dróg nieco „mroczniejszego’ klimatu. Przy jej użyciu możemy także dodać mgłę w dolinie gór czy zamglenie w lesie, na jeziorze, lub nad strumieniem. To jednak w dalszych poradnikach o obróbce 😉

Vibrance– vibrance jest delikatniejszą opcją nasycenia. Spotkałem się kiedyś z określeniem „nasycenie powietrzne”. Opcja Vibrance bowiem działa delikatniej w kontakcie z np. skórą, a otoczenie zostaje uwydatnione i nabiera barw. Polecam jeśli nie jesteśmy pewni swoich sił w „podkręcaniu” kolorów, ponieważ efekt vibrance jest nieco słabszy i trudniej go nadużyć.

Saturation(Nasycenie)– nasycenie pozwala nam jak sama nazwa wskazuje nasycić kolory zdjęcia. Różnica w saturation, a vibrance polega jednak na tym, iż saturation nasyca nam globalnie dokładnie wszystkie kolory zdjęcia w takim samym stopniu co przy zdjęciu z wieloma elementami może być czasami kłopotliwe.


Tak więc właśnie wyglądają nasze najbardziej postawowe funkcje Lightroom’a. Z ręką na sercu stwierdzam, że 90% zdjęć widniejących w moim portfolio na stronie głównej zostało rozpoczętych oraz skończonych tylko i wyłącznie przy użyciu pierwszego menu BASIC.

Starajmy się wykonywać zdjęcia tak, tak modyfikować balans bieli w aparacie, czas migawki, przesłonę i inne parametry, aby na komputerze lądowało już jak najbardziej dokończone zdjęcie. Wtedy fotografia(nie mylmy z fotografiką) rzeczywiście sprawi nam radość, a ze zdjęć będziemy zadowoleni.

Jest oczywiście kilka innych przydatnych funkcji, które pomagają nam ogarnąć całość i nie wymagają zbytniego obycia. Są to na przykład-

Remove Chromatic Aberration(Usuń aberrację chromatyczną) w podmenu Lens Corrections(Korekcja soczewek)– jak sama nazwa wskazuje, szybko, łatwo, jednym kliknięciem usuwa nam aberrację chromatyczną ze zdjęcia. Czym właściwie ona jest? Otóż jest to wada soczewek obiektywu widoczna na zdjęciach. Szczególnie w przypadku tańszych obiektywów, lub obiektywów kitowych(z zestawu startowego) jest popularna. Szczególnie widoczna przy jasnych zdjęciach, jasnym tle, małych elementach itp. Objawia się niezbyt estetycznymi różowymi oraz zielonkawymi obwódkami niektórych elementów. A tu pstryk i po krzyku 😉

Aberracja chromatyczna. Dookoła gałązek bardzo widoczne są różowo-fioletowe otoczki.

Crop overlay(Przytnij)– zaraz nad podmenu BASICna pasku z filtrami, gradientami, kółeczkami oraz prostokątami, na pierwszej pozycji mamy opcję przycięcia zdjęcia. Wygodne jest to o tyle, że kiedy interesuje nas np. dobrze wykadrowane zdjęcie, widoczne odpowiednio na większości monitorów, telewizorów czy innych urządzeń wybieramy zamiast opcji „Original” opcję np. formatu 16:9 który obsługują te urządzenia w największym stopniu i manipulujemy przycięciem w danym zakresie, zawsze uzyskując określony format.

Myślę, że na pierwszy raz będzie to odpowiednia ilość informacji do przyswojenia dla dopiero zrozpoczynających przygodę z Lightroom’em. W następnym poradniku Dokonamy obróbki zdjęcia używając właśnie tych podstawowych fukcji. Jeśli chcielibyście np. obejrzeć tego typu poradnik w formie filmu instruktażowego, lub macie pomysł/problem jaki chcielibyście poruszyć w kolejnych poradnikach to piszcie oraz komentujcie śmiało. Masz zdjęcie które Ci się podoba, ale nie masz na nie pomysłu? Napisz! Wyślij, a obrobimy je razem! 😉 To tyle tym razem, poniżej polecam jeszcze kilka darmowych programów do wywoływania i podstawowej obróbki RAW-ów i do następnego razu!

-Wasz jak zawsze wygadany, Adam

1.FastStone Image Viewer(Polecam! Używam także dziś do wstępnego przeglądania i kasowania zdjęć, bo moim zdaniem przeglądarka zdjęć jest lepsza niż wbudowana w win10)

2. Raw Therapee

3.DCRAW

4.darktable

Dzień czwarty- przestój

Wydawałoby się, że skoro jest kwarantanna każdy będzie miał więcej czasu na praktykowanie wspaniałego fachu fotografa, a skoro plecy odmówiły współpracy to czasu spędzonego w łóżku na pisaniu materiałów będzie tyyyyyyle. Niestety jak się okazuje nic bardziej mylnego. Po raz pierwszy w folderach fotograficznych data ma taką rozbieżność. 08.03, 09.03, 10.03, 19.03… Szok. Przynajmniej nie brakło czasu na przemyślenia! Podczas wędrówek zastanawiałem się nad tematem pierwszego wpisu “naukowego”, pierwszego poradnika w którym chciałbym się z wami podzielić zdobytą wiedzą, spostrzeżeniami i pomysłami na dalszą pracę.

Stwierdziłem, że nie zaczniemy jak wszyscy od tematów w stylu “czym jest fotografia”, “jak działa aparat” czy “jak zacząć”. Z pomocą przyszedł fejsbuk, a właściwie kilka grup o tematyce fotograficznej. Najczęściej ostatnio poruszanym tam tematem była postpodukcja- obróbka i “upiększanie” zdjęć. Oczywiście nie zaczniemy z kopyta od podmieniania twarzy i tworzenia nowych planet w fotoszopie, ale może troszkę delikatniej, przystępnie dla każdego, subtelnie i powoli- od lightrooma. Postaram się przybliżyć do czego z grubsza służy każdy suwaczek i jaki efekt możemy nim uzyskać. Poruszymy z grubsza temat estetyki zdjęcia oraz stawiania sobie efektów za cel. Będzie ciekawie 😉

Co do ostatnich podbojów to świat jakoś dziwnie stara się wypinać do obiektywu. Przeważnie ze spaceru przynoszę do domu ok 100-150 zdjęć z czego może 20 staram się obrobić, 10 obrabiam, a 5 ląduje do wglądu dla świata zewnętrznego. Jak więc widzicie statystyki mogą dla niektórych być śmieszne(słyszałem jak niektórzy w godzinę na wyprawie robią 300 zdjęć, w sumie zgrywają 1000+ i mogą wybrać 2), a dla niektórych przerażające, bo przecież “Jak to 150?! Ja idę, 5 i każde jest świetne”. Otóż część zdjęć to “próbne” pstryki, aby na komputerze zobaczyć jak taki kadr będzie się prezentował i co ciekawego można by z nim zrobić, a część to zwyczajnie zdjęcia nieudane. Tych drugich nie jest może ekstra dużo, ale na 150szt ok 30-40 leci z miejsca do kosza. Pracuję na sprzęcie Canona, a mianowicie Canon 1200D, który nie jest aparatem z górnej półki jednak na samym początku na taki aparat mogłem sobie akurat pozwolić, a że kupowany był przede wszystkim do astrofotografii z przeznaczeniem podłączenia do teleskopu nie potrzebowałem lepszego. Oczywiście każdym sprzętem można uzyskać fajne efekty, ciekawe kadry, piękne kompozycje i nikt ani nić nie przeszkodzi nam w robieniu wspaniałych zdjęć jeśli tylko chcemy je robić.

W przypadku troszkę tańszego sprzętu uczymy się pokory, cierpliwości, ale też jeśli nie jesteśmy zaprawieni w bojach uczymy się przede wszystkim samego rzemiosła. Może brzmi to niezbyt zachęcająco, ale w momencie kiedy więcej rzeczy jest trudniejsza do osiągnięcia to mamy dwa wyjścia- poddać się, o przecież nie mam pełnej klatki za 10000 i nie da rady aby zrobić dobre zdjęcie albo olać wszystkie negatywne myśl z tym związane i po prostu robić zdjęcia. Najlepsze jakie jesteśmy w stanie. Nie zapominajmy oczywiście o obiektywie. Mój wybór w momencie kiedy stwierdziłem, że prócz nieba chciałbym poflirtować co nieco z przyrodą padł na szkło SIGMA 70-300 DG Macro. I znów. Nie jest to szkło z górnej półki. Jest to budżetowe szkło, dziś w cenie ok 500zł. Tutaj musimy już ogarnąć więcej niż tylko ilość megapixeli. Nie rozumiałem tego na początku zupełnie i wydawało mi się, że wygrałem w totka jednak tak jak w poprzednim przypadku, dzięki temu, że wszystko nie było “na gotowo” nauczyłem się wieeeelu nowych działań i zagadnień.

Historia rzeka, ale z racji gadatliwości z pewnością z czasem przedstawię ją całą. Wielu osobom rozpoczynającym właśnie zabawę i uginającym się pod naporem sprzętu za grube tysiące “bo przecież inaczej nie masz nawet co się kompromitować” z pewnością ona pomoże. Na zakończenie chciałbym zaprosić was standardowo do śledzenia na bieżąco moich poczynań oraz o aktywne udział w tworzeniu mam nadzieję NASZEJ społeczności miłośników fotografii. Komentujcie, piszcie z nowymi pomysłami o czym chcielibyście czytać, jakie tematy są dla was najtrudniejsze, a w których zwyczajnie chcielibyście być lepsi i do następnego razu!

-Wasz jak zawsze wygadany, Adam

Dzień trzeci- pod górkę

Zastanawialiście się może kiedyś kiedy kończy fotografia, a zaczyna się fotografika? Ostatnio za namową kilku najbliższych osób postanowiłem zgłosić się dwóch konkursów FOTOGRAFICZNYCH. Może zupełnie niepotrzebnie nakręcam się na ten temat negatywnie, bo chociaż oczywiście wszyscy idziemy z duchem, bo nie ma przecież w każdej dziedzinie sztuki nic gorszego niż zastój to obawiam się, że nie postawiliśmy grubej kreski oddzielającej dziś już tak wyraźnie różne drogi w sztuce fotografii. Nie mówię tutaj oczywiście, że to coś złego i jak najbardziej jestem za tym aby poszerzać horyzonty i aby fotograf uczył się podstaw grafiki czy poważniejszego retuszu, tudzież odwrotnie.

Granica utarta plasuje się w miejscu gdzie ze zdjęciem możemy pracować podobnie co w przypadku pierwowzoru – kliszy. Mam tu na myśli zdjęcie b&w(czarno-białe), jasność czy delikatna ingerencja chemikaliami i technikami wywoływania, aby uzyskać efekt troszkę inny niż oryginalny „pstryk”. W momencie w którym w ruch rzucamy gradienty, pędzle, blury, sztuczne słońca, efekty bokeh czy 20 warstw w fotoszopie, mówimy już o fotografice. Ale co ja wiem. Dwa tygodnie kwarantanny, wymarzony czas, słońce na niebie tak więc jest to najlepszy czas na uszkodzenie sobie po raz kolejny pleców- rwa kulszowa, nie polecam. Dobrego z tego tyle, że mam czas do wysmarowaniu tego i owego.

Żeby nie było, że mam coś do wszelkiego rodzaju programów graficznych! Zaciekawił mnie ostatnio temat fotoszopa. Najprawdopodobniej dlatego, że po raz kolejny zostałem zmiażdżony i pozamiatany przez zdjęcia koleżanek oraz kolegów z internetów. Może nie brałbym sobie tego do serca gdyby nie fakt, że ich zdjęcia w fotoszopie spędziły trzy razy więcej czasu niż oni poza domem na robieniu ich. Koniec tego dobrego 😉 Koniec żalu, pod górkę w tym miesiącu idzie wszystko, jednak podobno ciągle mając pod górkę w końcu będziemy na szczycie tak więc nie ma tego złego!

Spacerując w tym tygodniu z córką (Tak! Niespełna ośmioletnie dziecko, wzięło – za drobną namową oczywiście – aparat i uszyło ze mną. Jakże miło było w końcu nie gadać do siebie! Nim się obejrzałem następny dzień zaczynaliśmy już słowami „Tato, a może dziś pójdziemy wcześniej, żeby tak szybko nie było ciemno? Najlepiej teraz”. Nie musiałem długo czekać na pierwsze podboje, ponieważ jakby w prezencie dostaliśmy tzw. robaczy superksiężyc, ostatnia pełnia księżyca przed wiosennym przesileniem 20 marca. Księżyc jest w perygeum, czyli najbliżej Ziemi w trakcie roku. Tadaaaaa!

Tak… Tym razem bezdyskusyjnie przygrały mi wyjątkowo depresyjne klimaty. Obiecuję szybką poprawę, ogarnięcie pleców oraz ruszenie w dalszą fotodrogę. Rower wyszykowany, nasmarowany, napompowany nie może doczekać się najbliższej wycieczki na bagna- jak i ja 😉

Najmilsi moi, jak zawsze zachęcam was o komentowania, zgłaszania pomysłów na nową treść, pomysłów z tematami was interesującymi na które niekoniecznie jesteście znaleźć wystarczająco czytelnej dla Was odpowiedzi. Zgłaszajcie także wasze zdjęcia którymi chcielibyście się pochwalić i koniecznie dopiszcie do nich swoją historię 😉 Po upływie określonego czasu zapraszam was także do wspólnej pracy, tworzenia naszej wspólnej chwili spokoju, a także wspólnych fotodróg wszelakich.

– Wasz jak zawsze wylewny, Adam.

Dzień drugi- bobrowisko

W nowym miejscu mieszkamy około dwóch lat. Naturalnie, że zachwyceniu bogactwem krajobrazu, dźwięków, o zgrozo zapachów oraz wszelkiej zwierzyny. Normą stało się – i dla nas jak i dzieci- znalezienie bażanta, czmychającego stada saren, dzika, lisa i wielu innych zwierząt o których w mieście ( przynajmniej do niedawna ) można było wyłącznie pomarzyć. W centrum – gdzie mieszkaliśmy – w szczególności. Mimo, że stało się to normą nie znaczy, że za każdym razem kiedy widzę sarnę, lub lisa nie podrywam się szczęśliwy jak moje dzieci podrygując wesoło i krzycząc do żony „Sarna! Ania patrz! Sareeeenka!”. Ot co, faceci podobno nigdy nie dorastają, zmieniają się tylko zabawki.

Około 50m za domem płynie strumień, Struga. Dzięki temu właśnie strumieniowi okoliczne pola i laski są stale obficie zaopatrzone w wodę, a tereny dookoła dość podmokłe. Jest to ważne w okolicy do tego stopnia, że od tegoż właśnie zjawiska wzięła się nazwa wsi- Łęg (łęg- podmokła łąka tudzież las liściasty o bogatym poszyciu i bujnym runie, rosnący w dolinie rzeki lub strumienia). Okna sypialni skierowane w strone Strugi dają w sezonie wiosenno-letnim obserwować wspaniałe sceny żywcem wyjęte z telewizji popularnonaukowej o tematyce przyrodniczej- i to zaraz po przebudzeniu.

Rok temu w okolicy strugi zaczęliśmy znajdować połamane gałęzie, chociaż może połamane to nieodpowiednie słowo, ścięte. Cieńsze jak od jednego celnego uderzenia np maczetą- ładnie, gładko, sprawnie. „Pewnie któryś z okolicznych chłopów czyści dojście do Strugi”. No nie. W szybkim czasie pokładać zaczęly się połacie krzaków, małe olchy, leszczyny, brzozy, aż w końcu zaczęły upadać drzewa. Drzewa dwudziesto, trzydziesto czy czterdziesto centymetrowej średnicy. Wtedy było już pewne- kochanie, mamy bobry.

Jako że w okolicy naszego domu są dwa dzikie stawy, bobry zrobiły tu sobie El Dorado. Drzewa zaczynają kłaść się w ilości dwóch tygodniowo. Na Strudze pojawiły się tamy, na stu metrach az cztery. Woda piętrzy się tam, że o ile do rzeczki można było dojść na dwa metry, teraz cięzko na dziesięć. Stawy rosną, ziemia piętrzy się, a na brzegach widać coraz to nowe korytarze i rowy wypełnione wodą. Jak widać jeszcze rodzinka wpadła z wizytą. Trudno. Na szczęście nasze i ich, prowadzimy stolarnie, a nie uprawiamy role. Pola uprawne kończą się ok pięćdziesiąt metrów przed strumieniem więc bobry budują swoje małe imperium w najlepsze. Czas najwyższy zapolować. Nigdy nie widziałem bobra na żywo, smutne, ale prawdziwe. To cel na najbliższy czas.

Ostatnio także częściej badam mapki okolicy, rzuty satelity i mapy wujka G. Okazuje się, że w okolicy znajduje się taka masa pleneru, lasów, rzeczek, stawów i oczywiście Pilica, że celem na ten rok raz za razem jest organizowanie coraz to następnych wypraw i poszukiwanie najciekawszych miejsc.

A jak to wygląda u was? Gdzie wy szukacie inspiracji, szczęścia, materiałów. Ja wy wykorzystujecie miejsce w których mieszkacie aby się rozwijać? Bo przecież nie ważne czy mieszkasz w mieście czy na wsi. Zdjęcie to nic innego jak interpretacja danego obrazu przez fotografa. Oczywiście obraz który zatrzymujemy to to co widzą wszyscy. Do nas należy jednak widzieć to piękniej, lepiej, bardziej, ciekawiej i przekazać to zainteresowanym w formie zdjęcia. Z odbiorcą wiąże Cię niepisana umowa, nie zawiedź go!

-Wasz jak zawsze wygadany, Adam

Dzień pierwszy- Chwila spokoju słowem wstępu.

Pada? Wymówka dla leniuchów! Tylko praktyka czyni mistrza.

Najtrudniej podobno napisać pierwsze zdanie. Wiem coś o tym, gdzie indziej piszę je już drugi rok… Postaram się więc tym razem nie popełnić tego błędu. Omińmy podręcznikowe wstępy.

Ów blog przede wszystkim spełniać miał/ma rolę portfolio. Często rozmawiając z ludzmi o fotografii, pisząc post na fb, lub ig, czy najzwyczajniej w świecie chcąc się pochwalić niektórymi zdjęciami pasującymi aktualnie do tematu rozmowy przeszukuję za każdym razem telefon, lub chmury internetowe w pośpiechu. Tymi błędami pchany (a zajęło mi to przecież raptem kilka lat, tak więc mamy progres 😉 ) stworzyłem takie oto miejsce. Miejsce, gdzie prócz bazy zdjęć na bieżąco oczywiście aktualizowanej, przeleję swoje spostrzeżenia, opinie, porady czy najzwyklejsze historie dnia codziennego- a niech tam, poznajmy się.

Stara stodoła idealnie zasłaniająca nam całe słońce przed domem. Prace rozbiórkowe trwają, a ona nabiera dziwnego uroku.

Pamiętam chwilę w której ucieszony – bo przecież bez większego problemu udało mi się namówić żonę na zakup pierwszego aparatu- wyszedłem z lombardu. Wróciłem do domu i mimo wszystkiego co wcześniej wyczytałem – o matko jaki byłem mądry- nie wiedziałem zupełnie nic… Przepraszam, włącznik był opisany. Plus dla mnie. Problemem jak się okazuje było też na początku znaleźć miejsce w którym uzyskam informacje, wyczerpujące informacje na temat, który mnie interesuje. Najprostsze jak się teraz okazuje sprawy- ISO, czas naświetlania, przesłona. Ok, znając te pojęcia informacji jest masa. Jednak od zera, łopatologicznie, dla laika już ciężej. Daleko mi oczywiście do autorytetu w dziedzinie fotografii – zapewne w żadnej dziedzinie nie jestem autorytetem – jednak zawsze z łatwością przychodziło mi dzielenie się zdobytą wiedzą i rozmowa z profesjonalistami jak i z człowiekiem, który własnie odkrył aparat. Licząc na waszą aktywność i na to, że nasza liczba wkrótce znacząco wzrośnie postaram się na waszą prośbę, jak i z własnej inicjatywy poruszać najciekawsze, lub najbardziej problemowe zagadnienia dla raczkującego fotografa.

Poznałem dziś nową wspaniałą osobę. Modelkę. Entuzjastyczną, zapaloną, z pomysłami, a przede wszystkim dająca szanse ludziom początkującym w danej dziedzinie, jaką u mnie jest praca z człowiekiem, portret i sesje w plenerze. Bo o ile z przyrodą dogaduję się dobrze, z ludźmi rzadko kiedy mam do czynienia. Wspólnie chcemy wejść w temat i uczyć się wzajemnie na swoich błędach i oczywiście zwycięstwach. Po dzisiejszej rozmowie i sposobie w jaki się dogadujemy, myślę iż w najbliższym czasie arsenał zdjęć nieco się powiększy, a i wam – chcącym dopiero zacząć modeling czy modelko fotografing – coś podsunę.

Stodoła i sęk w tym.

Podsumowując, bo pisać i pisać mógłbym godzinami. Pamiętajcie fotografowie maści wszelkiej, mali, duzi, przyrodnicy, portretowcy, miastowcy, astrofani i oczywiście osoby pstrykające chociażby komórką, analogiem czy zwykłym kompaktem. Piszcie, komentujcie, mówcie czego wam brakuje, jakich informacji wam potrzeba, co jest dla was problemem, a o czym zwyczajnie chcielibyście przeczytać. Bądźcie dla siebie. Wysyłajcie zdjęcia- opublikuję, rozłożymy na czynniki pierwsze i dowiesz się wszystkiego. Wysyłajcie wyzwania, bo kto nie lubi zdrowej konkurencji? Wysyłajcie także swoje historie, wasze ulubione chwile spokoju.

-Wygadany jak zawsze, Adam

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij