Dzień trzeci- pod górkę

Zastanawialiście się może kiedyś kiedy kończy fotografia, a zaczyna się fotografika? Ostatnio za namową kilku najbliższych osób postanowiłem zgłosić się dwóch konkursów FOTOGRAFICZNYCH. Może zupełnie niepotrzebnie nakręcam się na ten temat negatywnie, bo chociaż oczywiście wszyscy idziemy z duchem, bo nie ma przecież w każdej dziedzinie sztuki nic gorszego niż zastój to obawiam się, że nie postawiliśmy grubej kreski oddzielającej dziś już tak wyraźnie różne drogi w sztuce fotografii. Nie mówię tutaj oczywiście, że to coś złego i jak najbardziej jestem za tym aby poszerzać horyzonty i aby fotograf uczył się podstaw grafiki czy poważniejszego retuszu, tudzież odwrotnie.

Granica utarta plasuje się w miejscu gdzie ze zdjęciem możemy pracować podobnie co w przypadku pierwowzoru – kliszy. Mam tu na myśli zdjęcie b&w(czarno-białe), jasność czy delikatna ingerencja chemikaliami i technikami wywoływania, aby uzyskać efekt troszkę inny niż oryginalny „pstryk”. W momencie w którym w ruch rzucamy gradienty, pędzle, blury, sztuczne słońca, efekty bokeh czy 20 warstw w fotoszopie, mówimy już o fotografice. Ale co ja wiem. Dwa tygodnie kwarantanny, wymarzony czas, słońce na niebie tak więc jest to najlepszy czas na uszkodzenie sobie po raz kolejny pleców- rwa kulszowa, nie polecam. Dobrego z tego tyle, że mam czas do wysmarowaniu tego i owego.

Żeby nie było, że mam coś do wszelkiego rodzaju programów graficznych! Zaciekawił mnie ostatnio temat fotoszopa. Najprawdopodobniej dlatego, że po raz kolejny zostałem zmiażdżony i pozamiatany przez zdjęcia koleżanek oraz kolegów z internetów. Może nie brałbym sobie tego do serca gdyby nie fakt, że ich zdjęcia w fotoszopie spędziły trzy razy więcej czasu niż oni poza domem na robieniu ich. Koniec tego dobrego 😉 Koniec żalu, pod górkę w tym miesiącu idzie wszystko, jednak podobno ciągle mając pod górkę w końcu będziemy na szczycie tak więc nie ma tego złego!

Spacerując w tym tygodniu z córką (Tak! Niespełna ośmioletnie dziecko, wzięło – za drobną namową oczywiście – aparat i uszyło ze mną. Jakże miło było w końcu nie gadać do siebie! Nim się obejrzałem następny dzień zaczynaliśmy już słowami „Tato, a może dziś pójdziemy wcześniej, żeby tak szybko nie było ciemno? Najlepiej teraz”. Nie musiałem długo czekać na pierwsze podboje, ponieważ jakby w prezencie dostaliśmy tzw. robaczy superksiężyc, ostatnia pełnia księżyca przed wiosennym przesileniem 20 marca. Księżyc jest w perygeum, czyli najbliżej Ziemi w trakcie roku. Tadaaaaa!

Tak… Tym razem bezdyskusyjnie przygrały mi wyjątkowo depresyjne klimaty. Obiecuję szybką poprawę, ogarnięcie pleców oraz ruszenie w dalszą fotodrogę. Rower wyszykowany, nasmarowany, napompowany nie może doczekać się najbliższej wycieczki na bagna- jak i ja 😉

Najmilsi moi, jak zawsze zachęcam was o komentowania, zgłaszania pomysłów na nową treść, pomysłów z tematami was interesującymi na które niekoniecznie jesteście znaleźć wystarczająco czytelnej dla Was odpowiedzi. Zgłaszajcie także wasze zdjęcia którymi chcielibyście się pochwalić i koniecznie dopiszcie do nich swoją historię 😉 Po upływie określonego czasu zapraszam was także do wspólnej pracy, tworzenia naszej wspólnej chwili spokoju, a także wspólnych fotodróg wszelakich.

– Wasz jak zawsze wylewny, Adam.

Opublikowane przez chwila spokoju

Na co dzień stolarz, poważnie początkujący twórca własnych projektów oraz miłośnik wszech panującego hałasu produkowanego własnoręcznie. Po godzinach hobbysta fotografii, astronomii, gotowania,folkloru, zwierząt i pieszych wycieczek. Wieczny optymista, pasjonat, samotnik-dzikus nie uznający rzeczy niemożliwych, a jedynie brak (chwilo) umiejętności.

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij