
Zastanawialiście się może kiedyś kiedy kończy fotografia, a zaczyna się fotografika? Ostatnio za namową kilku najbliższych osób postanowiłem zgłosić się dwóch konkursów FOTOGRAFICZNYCH. Może zupełnie niepotrzebnie nakręcam się na ten temat negatywnie, bo chociaż oczywiście wszyscy idziemy z duchem, bo nie ma przecież w każdej dziedzinie sztuki nic gorszego niż zastój to obawiam się, że nie postawiliśmy grubej kreski oddzielającej dziś już tak wyraźnie różne drogi w sztuce fotografii. Nie mówię tutaj oczywiście, że to coś złego i jak najbardziej jestem za tym aby poszerzać horyzonty i aby fotograf uczył się podstaw grafiki czy poważniejszego retuszu, tudzież odwrotnie.

Granica utarta plasuje się w miejscu gdzie ze zdjęciem możemy pracować podobnie co w przypadku pierwowzoru – kliszy. Mam tu na myśli zdjęcie b&w(czarno-białe), jasność czy delikatna ingerencja chemikaliami i technikami wywoływania, aby uzyskać efekt troszkę inny niż oryginalny „pstryk”. W momencie w którym w ruch rzucamy gradienty, pędzle, blury, sztuczne słońca, efekty bokeh czy 20 warstw w fotoszopie, mówimy już o fotografice. Ale co ja wiem. Dwa tygodnie kwarantanny, wymarzony czas, słońce na niebie tak więc jest to najlepszy czas na uszkodzenie sobie po raz kolejny pleców- rwa kulszowa, nie polecam. Dobrego z tego tyle, że mam czas do wysmarowaniu tego i owego.

Żeby nie było, że mam coś do wszelkiego rodzaju programów graficznych! Zaciekawił mnie ostatnio temat fotoszopa. Najprawdopodobniej dlatego, że po raz kolejny zostałem zmiażdżony i pozamiatany przez zdjęcia koleżanek oraz kolegów z internetów. Może nie brałbym sobie tego do serca gdyby nie fakt, że ich zdjęcia w fotoszopie spędziły trzy razy więcej czasu niż oni poza domem na robieniu ich. Koniec tego dobrego 😉 Koniec żalu, pod górkę w tym miesiącu idzie wszystko, jednak podobno ciągle mając pod górkę w końcu będziemy na szczycie tak więc nie ma tego złego!

Spacerując w tym tygodniu z córką (Tak! Niespełna ośmioletnie dziecko, wzięło – za drobną namową oczywiście – aparat i uszyło ze mną. Jakże miło było w końcu nie gadać do siebie! Nim się obejrzałem następny dzień zaczynaliśmy już słowami „Tato, a może dziś pójdziemy wcześniej, żeby tak szybko nie było ciemno? Najlepiej teraz”. Nie musiałem długo czekać na pierwsze podboje, ponieważ jakby w prezencie dostaliśmy tzw. robaczy superksiężyc, ostatnia pełnia księżyca przed wiosennym przesileniem 20 marca. Księżyc jest w perygeum, czyli najbliżej Ziemi w trakcie roku. Tadaaaaa!

Tak… Tym razem bezdyskusyjnie przygrały mi wyjątkowo depresyjne klimaty. Obiecuję szybką poprawę, ogarnięcie pleców oraz ruszenie w dalszą fotodrogę. Rower wyszykowany, nasmarowany, napompowany nie może doczekać się najbliższej wycieczki na bagna- jak i ja 😉
Najmilsi moi, jak zawsze zachęcam was o komentowania, zgłaszania pomysłów na nową treść, pomysłów z tematami was interesującymi na które niekoniecznie jesteście znaleźć wystarczająco czytelnej dla Was odpowiedzi. Zgłaszajcie także wasze zdjęcia którymi chcielibyście się pochwalić i koniecznie dopiszcie do nich swoją historię 😉 Po upływie określonego czasu zapraszam was także do wspólnej pracy, tworzenia naszej wspólnej chwili spokoju, a także wspólnych fotodróg wszelakich.
– Wasz jak zawsze wylewny, Adam.
