
Wydawałoby się, że skoro jest kwarantanna każdy będzie miał więcej czasu na praktykowanie wspaniałego fachu fotografa, a skoro plecy odmówiły współpracy to czasu spędzonego w łóżku na pisaniu materiałów będzie tyyyyyyle. Niestety jak się okazuje nic bardziej mylnego. Po raz pierwszy w folderach fotograficznych data ma taką rozbieżność. 08.03, 09.03, 10.03, 19.03… Szok. Przynajmniej nie brakło czasu na przemyślenia! Podczas wędrówek zastanawiałem się nad tematem pierwszego wpisu “naukowego”, pierwszego poradnika w którym chciałbym się z wami podzielić zdobytą wiedzą, spostrzeżeniami i pomysłami na dalszą pracę.

Stwierdziłem, że nie zaczniemy jak wszyscy od tematów w stylu “czym jest fotografia”, “jak działa aparat” czy “jak zacząć”. Z pomocą przyszedł fejsbuk, a właściwie kilka grup o tematyce fotograficznej. Najczęściej ostatnio poruszanym tam tematem była postpodukcja- obróbka i “upiększanie” zdjęć. Oczywiście nie zaczniemy z kopyta od podmieniania twarzy i tworzenia nowych planet w fotoszopie, ale może troszkę delikatniej, przystępnie dla każdego, subtelnie i powoli- od lightrooma. Postaram się przybliżyć do czego z grubsza służy każdy suwaczek i jaki efekt możemy nim uzyskać. Poruszymy z grubsza temat estetyki zdjęcia oraz stawiania sobie efektów za cel. Będzie ciekawie 😉

Co do ostatnich podbojów to świat jakoś dziwnie stara się wypinać do obiektywu. Przeważnie ze spaceru przynoszę do domu ok 100-150 zdjęć z czego może 20 staram się obrobić, 10 obrabiam, a 5 ląduje do wglądu dla świata zewnętrznego. Jak więc widzicie statystyki mogą dla niektórych być śmieszne(słyszałem jak niektórzy w godzinę na wyprawie robią 300 zdjęć, w sumie zgrywają 1000+ i mogą wybrać 2), a dla niektórych przerażające, bo przecież “Jak to 150?! Ja idę, 5 i każde jest świetne”. Otóż część zdjęć to “próbne” pstryki, aby na komputerze zobaczyć jak taki kadr będzie się prezentował i co ciekawego można by z nim zrobić, a część to zwyczajnie zdjęcia nieudane. Tych drugich nie jest może ekstra dużo, ale na 150szt ok 30-40 leci z miejsca do kosza. Pracuję na sprzęcie Canona, a mianowicie Canon 1200D, który nie jest aparatem z górnej półki jednak na samym początku na taki aparat mogłem sobie akurat pozwolić, a że kupowany był przede wszystkim do astrofotografii z przeznaczeniem podłączenia do teleskopu nie potrzebowałem lepszego. Oczywiście każdym sprzętem można uzyskać fajne efekty, ciekawe kadry, piękne kompozycje i nikt ani nić nie przeszkodzi nam w robieniu wspaniałych zdjęć jeśli tylko chcemy je robić.

W przypadku troszkę tańszego sprzętu uczymy się pokory, cierpliwości, ale też jeśli nie jesteśmy zaprawieni w bojach uczymy się przede wszystkim samego rzemiosła. Może brzmi to niezbyt zachęcająco, ale w momencie kiedy więcej rzeczy jest trudniejsza do osiągnięcia to mamy dwa wyjścia- poddać się, o przecież nie mam pełnej klatki za 10000 i nie da rady aby zrobić dobre zdjęcie albo olać wszystkie negatywne myśl z tym związane i po prostu robić zdjęcia. Najlepsze jakie jesteśmy w stanie. Nie zapominajmy oczywiście o obiektywie. Mój wybór w momencie kiedy stwierdziłem, że prócz nieba chciałbym poflirtować co nieco z przyrodą padł na szkło SIGMA 70-300 DG Macro. I znów. Nie jest to szkło z górnej półki. Jest to budżetowe szkło, dziś w cenie ok 500zł. Tutaj musimy już ogarnąć więcej niż tylko ilość megapixeli. Nie rozumiałem tego na początku zupełnie i wydawało mi się, że wygrałem w totka jednak tak jak w poprzednim przypadku, dzięki temu, że wszystko nie było “na gotowo” nauczyłem się wieeeelu nowych działań i zagadnień.

Historia rzeka, ale z racji gadatliwości z pewnością z czasem przedstawię ją całą. Wielu osobom rozpoczynającym właśnie zabawę i uginającym się pod naporem sprzętu za grube tysiące “bo przecież inaczej nie masz nawet co się kompromitować” z pewnością ona pomoże. Na zakończenie chciałbym zaprosić was standardowo do śledzenia na bieżąco moich poczynań oraz o aktywne udział w tworzeniu mam nadzieję NASZEJ społeczności miłośników fotografii. Komentujcie, piszcie z nowymi pomysłami o czym chcielibyście czytać, jakie tematy są dla was najtrudniejsze, a w których zwyczajnie chcielibyście być lepsi i do następnego razu!
-Wasz jak zawsze wygadany, Adam
